Łamiąc stereotypy

Przemoc to tak powszechna forma okrucieństwa, że można spotkać się z nią niemal wszędzie. Z reguły obserwujemy ją na szklanym ekranie, czytamy o niej w książkach, czy w serwisach informacyjnych. Staramy się unikać podejrzanych miejsc, zarówno w dzień, jak i po zmroku i nie wdawać się w niepotrzebne konflikty. Dzięki temu trwamy w przeświadczeniu, że przemoc pozostanie gdzieś daleko, poza granicami naszego uporządkowanego i spokojnego życia. Niestety, jest ona na tyle podstępna, że potrafi niepostrzeżenie zakraść się do naszego własnego domu i uderzyć tam, gdzie nigdy byśmy się tego nie spodziewali.  Boleśnie przekonały się o tym bohaterki książki „Aż do śmierci” autorstwa Darii Górki.

Gdy miłość zmienia się w nienawiść

Przemoc domowa to okropne, ale niestety częste zjawisko. Jej ofiarami padają najczęściej kobiety, podczas gdy oprawcami są ich mężowie. Codzienność w takich związkach pozbawiona jest romantyzmu, czułości i wzajemnej troski. Obfituje za to w lęk, agresję, zarówno fizyczną, jak i psychiczną, groźby i pełne nieprzewidywalności działania. Lektura przytacza wypowiedzi kobiet, które doświadczyły tego z rąk swoich mężów i partnerów, a autorka przeprowadza szczegółową analizę narastającej skali problemu, koncentrując się na indywidualnych przypadkach. Opisane są poszczególne etapy związków, by zobrazować zmiany zachodzące zarówno w samej relacji, jak i w osobach, które w niej tkwią. Początkowa miłość zmienia się w brutalne podporządkowanie sobie partnerki i kompletne jej uprzedmiotowienie. Finałem tragicznych wydarzeń staje się przemiana ofiary w kata, która następuje w momencie, gdy kobiety również dopuszczają się aktów przemocy, odbierając życie swoim oprawcom.

Szokująca codzienność

„Aż do śmierci” to poruszająca do głębi książka, która obala wiele stereotypów na temat domowej przemocy. Interesujący sposób narracji i cytaty kobiet sprawiają, że czytelnik posiada wrażenie bycia nie tylko obserwatorem, ale wręcz uczestnikiem opisywanych zdarzeń. Analiza policyjnych statystyk, literatury naukowej i rozmowy przeprowadzone z psychologami oraz adwokatami – to wszystko przekłada się na wysoką wartość merytoryczną publikacji. To rzetelna pozycja, w fachowy sposób opisująca mechanizmy stosowanej agresji i jej schematyczność, a przy tym odwołująca się do uczuć i kruchości ludzkiej psychiki.

Daria Górka, autorka, to debiutująca polska pisarka, która z zawodu jest reporterką pracującą dla jednej z największych telewizyjnych stacji informacyjnych w Polsce – TVN24. Współtworzy magazyn „Czarno na białym”. „Aż do śmierci” to jej pierwsza książka.

Apokalipsa z udziałem wampirów

Zakończenie trylogii „Przejścia”

Miasto luster” jest ostatnią częścią trylogii napisanej przez Justina Cronina. Poprzednie części doceniał i chwalił sam mistrz grozy, Stephen King, jako jedne z największych osiągnięć amerykańskiej literatury w temacie fantasy. To, że głównymi bohaterami są wampiry nie powinno czytelnika zwieść, że ma do czynienia z czytadłem jakich przez ostatnie lata namnożyło się wiele. To historia o postapokaliptycznym świecie, w którym groźny wirus zamienia ludzi w krwiopijców. Thriller sprytnie wymyka się tradycyjnemu kanonowi, a wartka, trzymająca w napięciu akcja nie pozwala oderwać się nawet na moment od fascynującej, skrojonej ze zmysłem fabuły..

Bestseller o zagrożeniu

Pozornie historia dotyka miejsca człowieka we współczesnym świecie i miłości, która powinna stanowić sens jego jestestwa. Paradoksalnie nie okazuje się najważniejszą potrzebą, a wręcz dystraktorem, który może pokrzyżować plany bohaterów. Ciężko też rozmyślać o uczuciach wyższych, subtelnych, kiedy ulice miasta spływają krwią, a w wartkim nurcie przeszkadzają jedynie piętrzące się na bruku trupy.

Trzecia część początkowo pozwala bohaterom na powolne myślenie o budowaniu przyszłości po stuleciu rządów ciemności, gdzie Dwunastu zostało pokonanych. W mieście nadal pozostaje Zero, Ojciec Dwunastu, który dawniej był człowiekiem, a dziś bestią, rozsierdzaną przez nienawiść. Przeciwstawić ma się mu Amy, która wraz z grupą przyjaciół powinna zwyciężyć, mając za sobą siły światła. Pojedynek wskaże jednak jej prawdziwe przeznaczenie i sens bytności w metropolii.

Czy to na pewno koniec?

Zakończenie serii nie pozostawia żadnych złudzeń – „Przejście” jest historią zamkniętą. Jej zwieńczenie, niewiarygodnie dobry punkt kulminacyjny pozostawia czytelnika z satysfakcją, że zdecydował się na tę lekturę. I chociaż z historii w niektórych momentach pobrzmiewają banały o sile wiary w człowieczeństwo i prawdziwej naturze przyjaźni, to nie są wplecione w wątki główne chaotycznie. Książka cały czas trzyma fason, nie gubi się w przeskokach czasowych i pozwala na pełne skupienie na treści. Apokaliptyczna wizja została w tym tomie podbita dodatkowo bystrze zanalizowaną historią i motywami działań Zero.

Trzecia część trylogii pozostawia czytelnika z morałem – zło nigdy nie śpi. Co ważniejsze, czai się w miejscach i sytuacjach, w których się go nie spodziewamy. Przede wszystkim uczula na to, że niebezpieczeństwo, które mija zawsze może wrócić. Ze zdwojoną siłą. Poza tym nie ma chyba nic groźniejszego niż ktoś, kto nie ma nic do stracenia i jest owładnięty żądzą zemsty. Wtedy bójmy się wszyscy.

 

Zrozumieć mrok

Boisz się ciemności? Nienawidzisz, gdy oblepia cię, niczym czarny kokon, niosąc zagrożenie, niepokój, strach? Jeśli tak, sięgnij po książkę norweskiej dziennikarki Sigri Sandberg. Ona również się bała, aż w końcu odważyła zmierzyć się ze swoim lękiem. Efektem jest „Ciemność, oryginalna, niezwykła książka, dzięki której inaczej spojrzymy na źródło naszych nocnych strachów, na kosmiczną otchłań czerni.

Wyprawa w głąb mroźnej nocy

Sigri Sandberg zawsze bała się mroku. Gdy tylko niebo zaczynało szarzeć, ogarniał ją niepokój. Jak większość z nas, natychmiast zapalała wtedy lampy, z ulgą wracając do bezpiecznej, przyjaznej, ciepłej jasności. Tyle tylko, że mocno jej to doskwierało. Wiedziała przecież, że mrok jest wpisany w prawa natury, że jest jej integralną częścią. Ciemność jest potrzebna Ziemi i wszystkim żyjącym na niej organizmom, dlaczego więc tak bardzo się jej boimy i z nią walczymy, zapalając tysiące świateł? Postanowiła zmierzyć się ze swoim lękiem. Wyruszyła na daleką północ, na krańce Norwegii, do maleńkiej osady, niemal odciętej od świata, w której noc panuje przez większość część roku. I tam, w małym domku, oświetlonym jedynie ogniem kominka, spędziła pięć dni, próbując oswoić mrok i zrozumieć ciemność. Chyba się jej udało, bo książka, która jest efektem tej wyprawy, bije rekordy czytelnicze. I całkowicie zmienia nasze spojrzenie na ciemności, które otulają Ziemię miękkim płaszczem, niosąc jej zdrowy spokój i ukojenie.

Zaślepieni światłem

Sandberg miała znakomity pomysł, łącząc w swojej książce opowieść reporterską z solidną dawką faktów naukowych. Część reportażowa nie ogranicza się zresztą tylko do jej doświadczeń na północy. Autorka włączyła do książki fragmenty ciekawych wspomnień czeskiej malarki Christiane Ritter, która w latach 30. ubiegłego wieku spędziła kilka miesięcy na Spitsbergenie. Ale najcenniejsza jest w tej książce porcja wiedzy na temat mroku i tego, jak bardzo jest nam potrzebny. Często w ogóle nie zdajemy sobie z tego sprawy. Czy wiemy na przykład jak ważna dla naszego zdrowia jest melatonina? To produkowany przez szyszynkę hormon, nazywany „hormonem nocy” lub „hormonem snu”, mający kolosalny wpływ na odporność naszego organizmu. I właśnie on o zmierzchu nakłania nas do snu. Niebieskie światło telefonów i komputerów sprawia, że jest go mniej, więc śpimy gorzej i mniej zdrowo. Kłopoty ze zdrowiem mają też ci, którzy ignorują działanie melatoniny, czyli ludzie pracujący w nocy.

Takich faktów na temat dobroczynnego wpływu ciemności na nasze zdrowie i stan naszej planety jest w książce mnóstwo. Autorka pisze, że bezmyślnie zanieczyściliśmy Ziemię, oświetlając drogi i domy, włączając lampy i neony, żyjąc w pulsującym blasku elektronicznych ekranów. Większość z nas nie może już nawet zobaczyć nocnego nieba, gwiazd ani Drogi Mlecznej. Walcząc od wieków z ciemnością, niemal wyrugowaliśmy ją z naszego świata, zapominając, że jest jego częścią.